Odwiedziny w Lubostroniu

Wycieczka rowerowa do Lubostronia
Proponowana trasa:
Bydgoszcz, Trzciniec, Piecki, Lubostroń, Jabłowskie Góry, Dębinek, Ciele, Trzciniec, Bydgoszcz.
Trasa ok 85 km biegnie lasami i bocznymi drogami. Alergicznie wprost unikamy ruchliwych asfaltów, dlatego staramy się omijać drogi dwu i jedno cyfrowe.
Z pętli na Błoniu jedziemy do Trzcińca gdzie po przekroczeniu torowiska wjeżdżamy do lasu. Szutrową drogą docieramy do skrzyżowania w Brzozie, na zielonym przecinamy drogę Nr 25 i ponownie jesteśmy w lesie. Bez żadnych przeszkód równą drogą, jak na warunki leśne jedziemy do Piecek. Tam na plaży stoi bar na kółkach, w którym, co należy już do naszej tradycji pijemy kawę (o smaku nie będę pisał, tradycja to tradycja). W tym miejscu kończy się odcinek trasy, który dobrze znamy. Kolejne etapy zostały wykreślone palcem na mapie i mogą być pełne niespodzianek, co dodaje pewnego smaczku wycieczce. Kolejny „popas” w Lubostroniu, w pałacowym parku, który jest celem naszego wyjazdu. Nabierzemy sił i z ochotą wyruszymy zdobywać Jabłowskie Góry, drugie co do wysokości wzniesienie w naszych okolicach. Po planowanym zdobyciu szczytu, w zależności od formy – jedziemy dalej albo stajemy na krótki odpoczynek. Ze wspinaczki na górę nic nie wyszło, jak zawsze życie dokonało weryfikacji. Do zmiany trasy zmusił nas brak możliwości przejechania z Lubostronia do Jabłowskich Gór. Przyczyna banalna, rozebrany most na Noteci. Musieliśmy pojechać do Łabiszyna, gdzie przekroczyliśmy Noteć i wróciliśmy na wykreślony szlak. Kolejny etap prowadzi przez Władysawowo do śluzy Dębinek, gdzie zatrzymamy się na krótki odpoczynek. Ostatni etap prowadzi przez Ciele, Trzciniec, Błonie. Na tym odcinku dużo piachu, żadnych atrakcji i coraz większy ruch samochodowy.
Przejechaliśmy trasę i jak zawsze życie dokonało weryfikacji. Podstawowa zmiana, to brak możliwości przejechania z Lubostronia do Jabłowskich Gór. Przyczyna banalna, rozebrany most na Noteci.

Pozostał tylko szkielet konstrukcji. Musieliśmy zawrócić i kierować się asfaltem do Łabiszyna, gdzie wróciliśmy na szlak. Jabłowskie Góry pozostały niezdobyte.


Ostatecznie przejechany dystans z planowanych 85  km wydłużył się o 7 kilometrów, do 92. Czas przejazdu 4 godziny 40 minut.

Jaki rower?
Najlepszy jak zawsze jest MTB

2 przemyślenia nt. „Odwiedziny w Lubostroniu”

Dodaj komentarz