Drogi Dla Rowerów, radość czy przekleństwo.

 

Do czego to doszło! Są – źle, budują – źle, nie ma – według jednych źle, inny twierdzą, że tak lepiej.

Drogi dla rowerów powszechnie, błędnie zwane ścieżkami budzą wiele kontrowersji. W zamyśle budowniczych mają służyć rowerzystom poruszającym się w celach turystycznych lub dla lokalnego ruch rowerowego, jako alternatywnego środka transportu. Ku zaskoczeniu większości użytkowników, często stają się torami treningowymi dla kolarzy szosowych, przełajowych i górskich, a jednocześnie są przez nich przeklinane.
Ogromna popularność kolarstwa i sukcesy polskich zawodników, w rzeszy młodych kolarzy wyzwoliła chęć ścigania. Nie poszły za tym żadne inicjatywy umożliwiające uprawianie kolarstwa
w sposób zorganizowany. Kluby klepią biedę, a zawodowe zespoły przyjmują zawodników
z sukcesami. Nie pozostaje nic innego jak jeżdżenie gdzie się da. Kolarze górscy mogą swobodnie trenować w lasach, szosowcy nie mają tak komfortowej sytuacji. Muszą śmigać po drogach publicznych, często po ddr, co budzi ogromną irytację. Dzieje się tak dla tego, że istnieje obowiązek jazdy po drogach dla rowerów, choć te mimo, że są budowane od niedawna, zupełnie nie nadają się do jazdy nowoczesnym rowerem wyścigowym. Taki sprzęt konstrukcyjnie przystosowany do bardzo gładkiej nawierzchni słabo radzi sobie na polbruku, a na szutrach nie sposób nim jechać. Gdy ddr jest gładka, wykonana z asfaltu, bez dziur i krawędzi pojawia się kolejny problem – prędkość. Rowerzystów obowiązują te same ograniczenia prędkości maksymalnej, co samochody. Teoretycznie można jechać bardzo szybko. Dochodzi więc często do scysji między uczestnikami rodzinnych wojaży, poruszającymi się 10 km/h, przy tym blokującymi podczas jazdy cały pas ruchu, a pędzącymi, z prędkościami znacznie przewyższającymi 40km/h kolarzami. Jedni uważani są za zawalidrogi, drudzy za piratów drogowych i realne zagrożenie bezpieczeństwa, to budzi irytację z obu stron. Do tego dochodzi nieznajomość przepisów ruchu drogowego, albo niewiedza, że podczas jazdy rowerem należy je stosować.

Obecnie nie ma możliwości pozbycia się z ddr jeżdżących szybko kolarzy. Ci chętnie przeniosą się na szosę, ale przepisy im na to nie pozwalają. Organy nadzorujące drogi robią wszystko, żeby rowerzystów w całości przenieść na ddr. Często, dla uniknięcia jakichkolwiek wątpliwości interpretacyjnych stawiają przy drodze znak B-9 ″Zakaz wjazdu rowerów″. Taka sytuacja prowadzi do ciągłych zatargów między kolarzami szosowymi, a Policją. Rozwiązaniem może być wprowadzenie odstępstwa od przepisu i zezwolenia na poruszenie się sportowych rowerów szosowych po za ddr.

Dodaj komentarz