Szkoda gadać

Pada, zimno, pada, zimno i tak przez cały kwiecień. Pogoda taka, że nosa nie chce się wystawić. Wyjechaliśmy kilka razy na krótki relaks/trening i to wszystko. Czekamy na majówkę, piękną, ciepłą, słoneczną majówkę.

MR

Przebudzenie z zimowego snu

Pora roku, obowiązki służbowe i zwykłe zawirowania życiowe spowodowały, że przez trzy miesiące nie jeździliśmy na rowerach. Nie był to jednak czas stracony. W zimowe wieczory snuliśmy plany o wyjazdach w kolejnym rowerowym roku. Formę szlifowaliśmy w Sport Faktory, może nie regularnie, ale jednak bywaliśmy. Sprzętowo bez zmian, po dużych modernizacjach w 2016 nadszedł czas na czerpanie radości z tego co mamy. W planie zakup butów Shimano XC9, ale o tym w kolejnym poście. Wiele wskazuje na to, że ten rok będzie aktywny, więc nie powinno brakować tematów.

 

MR

Puściliśmy się po puszczy

Wybraliśmy się do Puszczy Bydgoskiej, jest to miejsce, gdzie corocznie odbywa się maraton mtb. Momentami teren bardzo nie rowerowy, piaszczyste wydmy, podjazdy najeżone korzeniami
i ciągle w górę i w dół. Można się zmęczyć, jednak warto jechać dla widoków. Po przebrnięciu pierwszego etapu zaczynają się leśne szutry, jedzie się po dosyć twardej nawierzchni, bez stromych podjazdów i zjazdów. Pewną część trasy pokonaliśmy asfaltem, a we wsi Chrośna jechaliśmy drogą rowerową, trochę nas to zaskoczyło, taki luksus w środku puszczy.
Przejechaliśmy 87 km, podziwiając okoliczne lasy i pagórki, oddychając świeżym powietrzem
i napawając się brzmieniem ciszy. Tak, ta cisza to największa wartość puszczy. Warto czasami brnąć w piachu, żeby ukoić skołatane nerwy brzmieniem lasu.
W podróży musimy być samowystarczalni. O ile zakupy spożywcze możemy zrobić w mijanych wsiach, to na zakup czegokolwiek do naprawy rowerów nie można liczyć.
Z samą trasą też jest kłopot w nawigowaniu. Oznakowane są szlaki piesze, rowerowych przez puszczę jeszcze nie wyznaczono. Kierując się pieszymi można trafić na odcinki nie do pokonania na rowerze. Kilka razy zaplanowana trasa kończyła się w chaszczach i musieliśmy na bieżąco korygować przejazd.

Podsumowując, jest to trasa dosyć trudna, raczej dla zaawansowanych rowerzystów, z dobrą kondycją i techniką jazdy, szczególnie w pierwszej części. Nie jest to banalna wyprawa na plażę, nad jezioro, jakie często proponują grupy rowerowe związane z PTTK. Tu trzeba się już trochę pomęczyć, z dala od gładkich asfaltów, no i powrót do domu skrótem też odpada.

Długość trasy: 85 km, czas przejazdu ok 5 h.

MR